Scripting / Scoring 2026

Tytuł realizacji trawestuje tryb pracy robota – stanowiącego rodzaj syntezatora eksplorującego, który swobodnie błąkając się po przestrzeniach BWA Katowice, pomiędzy znajdującymi się w jej wnętrzach osobami, dziełami i śladami sztuki - szuka zasługujących na uwagę przestrzeni, budując kompozycję dźwiękową na podstawie swojej trasy i kształtów badanych pomieszczeń.

Paweł Kulczyński, Scripting _ Scoring, BWA Katowice 2026, fot. Dominik Stanisławski Paweł Kulczyński, Scripting _ Scoring, BWA Katowice 2026, fot. Dominik Stanisławski

To „urządzenie do kontemplowania instytucji” stanowi rozwinięcie wcześniejszych działań artysty, opartych w istotnej mierze na działaniach dialogicznych z przestrzeniami, ich historią i warstwami cielesnych oraz ideowych ewolucji.
Soniczny skan BWA Katowice, urzeczywistniany poprzez realizację Pawła Kulczyńskiego – mapuje echa zdarzeń, stanowiąc jednocześnie autonomiczny performans. Rozwija refleksję ukierunkowaną na audialny wymiar pamięci instytucji, jej warstwy – przygotowując do czekającej nas transformacji.

Żyjąca własnym życiem mobilna instalacja artysty oscyluje na przecięciu nieśpiesznego robotycznego baletu i lirycznego koncertu, dla którego tłem a przede wszystkim materią badawczą staje się czekająca na nowe sensy i dynamiki przestrzeń modernistycznego pawilonu BWA Katowice.

W „Scripting / Scoring" przyglądamy się (i słuchamy) Robota, który przygląda się (i jednocześnie dziwi) instytucji, jej rewirom, rygorom, konwencjom, dynamikom, stagnacjom dynamikom - determinowanym przez instytucjonalne mury i reżimy. Czym są mury instytucji? Czym jest instytucja?!

Łukasz Trzciński

 

----------------------

Ostatnio znacząco rozwinąłem utopijną fantazję o zautomatyzowanym narzędziu akustycznej eksploracji ustrojów architektonicznych oraz ludzkich, wraz ze zintegrowanym silnikiem syntezy dźwięku. Dwa roboty w stadium larwalnym niektórzy z Was mieli okazję widzieć podczas kilku moich koncertów, jednak dotychczas były to pół-stacjonarne, zdalnie sterowane głośniki o wąskim kącie emisji, czasem nie działające, lub potykające się o chusteczki higieniczne. Z różnych powodów nie kontynuowałem tego projektu przez ostatni rok, jednak miniony miesiąc przyniósł znaczące postępy, kosztem bardzo intensywnej, choć przyjemnej pracy. Jeden z bliźniaków otrzymał nowy mózg, napęd, lidar 360* i parametryzowane funkcje charakterologiczne kształtujące autonomiczne zachowania w przestrzeni oraz reaktywność wobec obecności osób (nie)ludzkich.

Chciałbym zwrócić uwagę, że nie sam obiekt jest tu istotny, a rozwijane funkcje i artystyczne możliwości, jakie one oferują, oraz konsekwencje używania tego narzędzia w zmiennym kontekście - to nowe medium. Przy komentarzach, ale to przecież taka roomba, po co się z tym męczyć, z godnością ukrywam gorycz. A jak myślicie, że już widzieliście, to jakby powiedzieć na widok nowego winyla, że podobny już się widziało, albo wiolonczelistce, że już przecież grała na takiej wiolonczeli - i to w zeszłym roku! Identycznie wygląda sytuacja z moim systemem ambisonicznym.

Cała zaś historia ze swobodnie poruszającymi się głośnikami, a więc zmieniająca się pozycja i kierunek emisji dźwięku w pomieszczeniu (algorytmicznie lub z pełną precyzją), niesie dosyć spektakularne, moim zdaniem, konsekwencje dla możliwości kompozytorskich, doświadczania akustyki miejsca przez słuchaczy oraz wyjątkowe i otwarte na ewolucję parametryczne narzędzia sonifikacyjne. Jest to platforma, która uwalnia pozycjonowanie punktu emisji, analizy i zapisu dźwięku.
Wyobrażam sobie Bałkowską w duchu metodyczną "oszczekiwaczkę", która niestrudzenie nocami pinguje przestrzeń z matematyczną drobiazgowością punkt po punkcie, co kilka milimetrów, tygodniami. Wyobrażam sobie rój głośnkowych kacząt, wyobrażam sobie balet w duecie, wyobrażam sobie tańce, totemy reaktywne, strategie integrująco-angażujące, wymyślne eksperymenty w słuchaniu.

W pierwszej odsłonie pacjentem stała się instytucja u progu znaczącej przemiany. Katowicka BWA, pod nowym przewodnictwem Łukasza Trzcińskiego, jest wdzięcznym obiektem badania. Nawarstwienia architektoniczne i społeczne ostatnich dekad poddane zostały kontemplującej, sonifikującej analizie. Mikrotonalny klaster mruczący, sterowany topografią pomieszczenia w czasie rzeczywistym oraz relatywizowany powstającą mapą stoi w kontrapunkcie do solowych pojękiwań, uruchamianych przez poruszające się w przestrzeni osoby, których ruchy i zachowania kategoryzowane są w kilka parametryzujących dźwięk makr. Interakcje z osobami modyfikują też algorytm trasy i procedury skanowania przestrzeni przez głośnik. Był on jedynym źródłem dźwięku na wielu metrach kwadratowych, jednak pogłos pomieszczenia i stałe wariacje punku emisji dezorientują uszy skutecznie, żaden atmos tego nie wykręci.

Na tym etapie synteza odbywa się na zdalnym laptopie, natomiast pełna autonomia o różnym stopniu zaawansowania jest w trakcie realizacji. Rozważam rozbudowanie metod sonifikacji i orientacji w przestrzeni oraz jej kategoryzowania o analizę obrazu, w tym dane o proksemice i dynamice społecznej.

Dziwne strategie i utopie artystyczne na dziwne czasy - ciekawość zaciągnęła mnie do króliczej nory - a ja się dałem i odkryłem, że wiem mniej, niż mogłem podejrzewać. Rzucając samego siebie brawurowymi deklaracjami na pełny ocean własnej niekompetencji, ale jednak przeplatanej z pasją, stworzyłem wybuchową mieszankę dla ekspresowej autodydaktyki, co pozwala mi teraz wymyślać i (realizować!) coraz to nowe artystyczne fanaberie.

Installations